I właśnie ten przyjazny Sopot postanowił nas ugościć w momencie kulinarnej potrzeby. Chcieliśmy zjeść szybko, stosunkowo niedrogo i sycąco. Poszliśmy na łatwiznę i uznaliśmy, że idealny będzie Subway. Musicie wybaczyć nam tę "sieciówkowość", ale do Subwaya mam słabość. Lubię w nim tę odrobinę losowości, która uzależniona jest od tego, kto robi ci kanapkę i ile ludzi stoi w kolejce. To właśnie buduje jakość poszczególnych subodalni.
niedziela, 24 lutego 2013
Subway
niedziela, 10 lutego 2013
Naleśnikowo
Pokornie, aby nie narazić się krytycznym kelnerkom, zjedliśmy nasze naleśniki i dyskretnie wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje. Nie chcieliśmy narażać pań na konieczność opowiadania kolejnych (całkiem nijakich) historii przy kolejnych, bezbronnych klientach. Także Drogi Czytelniku, jeśli będziesz mnie kiedyś szukał, to nie zaglądaj do Naleśnikowa, bo mnie tam na pewno nie będzie.
niedziela, 3 lutego 2013
Kafe Delfin
Pewnie zastanawiacie się, czy kawa, którą trzymałam w ręku, była dokładnie tym, co zamówiłam, czyli "dobrą kawą". Całkiem przyjemny, kremowy i delikatny smak. Nie była dokładnie taka, jak lubię, bo było w niej za mało cukru, ale okazała się całkiem interesującą odmianą. Szkoda, że podana była w kubku, którego indywidualizm ograniczał się jedynie do zawartości. Mimo wszystko kawa spełniła wszystkie swoje zadania, które postawiłam przed nią tego wieczora.
Do Kafe Delfin wrócę, bo zachęcił mnie wystrój. Ale nie powiem Wam teraz, co tam ujrzałam. Niech to pozostanie niespodzianką i zachętą na kolejną recenzencką przygodę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)