Jest też dobra strona braku terminala. Czuję spory niedosyt i mam zamiar wrócić tam i poza herbatką wypłynąć na pełne morze słodkości. Mam nadzieję, że miła pani za ladą będzie moim sternikiem, żebym nie dryfowała po omacku :)
czwartek, 30 stycznia 2014
Piekarnia Cukiernia Babeczki
piątek, 17 stycznia 2014
Appetime
Tym razem jednak postanowiliśmy zaryzykować i wybór padł na pizzerię, która mieści się w jednym z lokali w Czerwonej Torebce na Oruni Górnej. Miejsce to zwie się Appetime i zachęca klientów pizzą gigant (60 cm), na którą tym razem się nie skusiliśmy. Dodatkowo też szyld głosi, że ich pizza i kebab są najlepsze w mieście. Pewnie mylicie: "cóż za arogancja!". Cóż... zweryfikowaliśmy to.
To, do czego można się przyczepić, to przede wszystkim grubość ciasta. Miało być cienkie, wyszło średnie. Myślę, że bezpieczniej dla nich byłoby napisać, że wyboru dokonać można właśnie między ciastem średnim, a grubym. Nie wychylałabym się za bardzo z tym cienkim.
Również sam smak pizzy był jak owo realne ciasto. I niby tyle składników, niby tyle dobroci, a efekty raczej zwyczajne. Na pewno nie najlepsze w mieście! Myślę, że warto byłoby zacząć z mniejszym marketingowym przytupem, żeby potem nikogo nie bolało, jak ktoś nastąpi obcasem. Cóż... pizza nigdy nie była zbyt prosta...
APPETIME, UL. PLATYNOWA/UL. ŚWIĘTOKRZYSKA, CZERWONA TOREBKA, ORUNIA GÓRNA
poniedziałek, 6 stycznia 2014
PINI Cafe & Vino
A w herbatki owe zaopatrzyła nas PINI Cafe & Vino (szyld głosi W Biegu Cafe, ale nie bójcie nic, bo niebawem się zmieni na ten właściwy), którą znajdziecie na Sopockiej Promenadzie. Zresztą trudno jest przegapić całkiem spory napis, który zachęca przechodniów do zakupienia malinowej herbatki XXL za 10 zł, wymalowany na witrynie kawiarni. Wiecie... herbatka... do tego XXL w takie zimno, a jeszcze na dodatek wszystkiego malinowa... reszta historii pisze się sama.
Zdecydowałam się na wersję wynoszoną herbaty, mimo to jednak grzechem byłoby nie docenić całkiem przyjemnego, przytulnego i zachęcającego wnętrza kawiarni. Bardzo podoba mi się połączenie ciepłego światła, przezroczystych krzeseł i drewna. Do tego odrobina domowej atmosfery budowana przez wszelkie przetwory stojące na ladzie.
W taki właśnie oto sposób, pierwsza od kilku tygodni herbata zakupiona w kawiarni, mogła ogrzać moje ręce i cieszyć mój żołądek. Uczucie bezcenne, zwłaszcza, że można ją sączyć w tak doborowym towarzystwie i w tak urokliwym miejscu. Ot co!
PINI CAFE & VINO, SOPOT, UL. BOHATERÓW MONTE CASSINO 63
Subskrybuj:
Posty (Atom)