Absolutna rewelacja, którą gorąco polecam!
sobota, 24 listopada 2012
Flemming Cafe
niedziela, 18 listopada 2012
Dwadzieścia Cztery Dania
Spotkaliśmy te same panie, które ostatnio dostarczyły nam odrobinę kalorii na talerzu. Wnętrze lokalu pozostało takie samo (zaskoczeni?), jedyne co się zmieniło, to zdecydowanie mniej światła. Przyjemna aura na siedzenie przy kawie lub herbacie, niewygodne rozwiązanie na siedzenie przy obiedzie (zdjęcia, które tym razem zrobiłam, musiałam znacznie rozjaśnić, żebyście mogli zobaczyć jak wyglądało nasze jedzonko). Zamówiliśmy (sprawnie i szybko, póki co) i rozpoczęło się oczekiwanie. Czekaliśmy... czekaliśmy... czekaliśmy... po chwili podeszła pani, aby jeszcze raz zapytać o zamówienie, bo zagubiło się gdzieś tam w czeluściach elektroniki. I potem znowu czekaliśmy... czekaliśmy... czekaliśmy... cztery osoby zdążyły wejść, zamówić i dostać jedzenie przed nami. A my? Czekaliśmy... czekaliśmy... czekaliśmy... po 40 minutach posiłek wjechał na stół. Szkoda, że razem z nim nie pojawiło się żadne "przepraszam". No ale w zasadzie 3D (którą wszystkim nam przyszło wdrożyć w życie) jest tylko "dzień dobry", "dziękuję" i "do widzenia", "przepraszam" jest widocznie wersją z upgradem, dodatkowo płatną.
- mięso, użyte do zrobienia jednego z dań, było niskiej jakości- praktycznie sam tłuszcz. Gdy zamawiane są żeberka, jakość mięsa jest kluczowa
- drugie danie składało się z łososia, pieczonych ziemniaków i grillowanych warzyw. Szkoda, że z pomidorów zapomniano usunąć niejadalne elementy, które o mały włos byłyby zmuszone, aby stać się jadalnymi (przynajmniej na pozór). Dobrze, że sprawdziłam!
Na koniec padło pytanie: "Czy wracamy tam trzeci raz?". Padła też odpowiedź: "Nie!".
Jeszcze tylko jedna mała refleksja na koniec: to jedzenie byłoby nawet do przyjęcia, bo nie powiem, że było niedobre. Jedyne, co trzeba by zrobić, to obniżyć ceny, przynajmniej o połowę. Wtedy dostałabym odpowiednie dane, do odpowiedniej ceny.
środa, 14 listopada 2012
Kebab Express
Zacznijmy od tego, że nazwa Kebab Express jest nazwą nadaną zdecydowanie na wyrost. Osobiście zaproponowałabym Kebab Zupełnie Nie Express. Chociaż przede mną stała jedna osoba, to i tak na złożenie zamówienia czekałam około 10 minut. Kolejne 10 minut czekałam na zrealizowanie tegoż zamówienia. 20 minut na zawinięte mięso i warzywa w placek... Zapłaciłam 11 złotych za średnio ciepły produkt, który nie był dobrze zwinięty. Pierwszy raz do kebaba w naleśniku dostałam widelec... myślałam, że są one zarezerwowane dla bułek, których zwinąć się nie da. Cóż za niespodzianka!
Ale myślę, że autor tego projektu, nazwanego kebabem, wiedział co robi, ponieważ napchane tam było tyle sałatek, że nie dało się go spokojnie zjeść. Sosu nie czuć było wcale (nie było go również widać, chociaż uwierzcie mi, że przyglądałam się dobrze, bo część mojego posiłku wylądowała na moich ciuchach. Nie winię go, gdzieś się podziać musiał), mięso w niewielkiej ilości, do tego niedogotowane i niedopieczone. Ałć!
Zdecydowanie nie polecam. Następnym razem, gdy będziecie chcieli kupić całą masę wszystkiego za mniejsze pieniądze, to po prostu weźcie kanapkę.
wtorek, 13 listopada 2012
Tawerna Nadmorska
W każdym razie wybrałam miętę, odpowiednio gorącą wodę, dostałam dwie saszetki cukru i grzeczny "small talk" z panią za kontuarem. Zapłaciłam 4,90, ponarzekałam na zimno i brak słońca, oparzyłam palce o niezbyt dobrze przystosowane do wrzątku (nawet mimo podwójnej osłony, o święta marnotrawności!) kubki, wygięłam od tegoż wrzątku mieszalnik i wyszłam wdychać jod. Bezcenne.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Grycan
Taki zamiar miałam, podczas mojej krótkiej wizyty we Wrzeszczu, dlatego wcześniej uznałam, że trzeba się wyposażyć w Grycanie. Na szczęście nie chciałam siedzieć tam na miejscu, ponieważ unosił się tam niezbyt przyjemny zapach. Po chwili już się człowiek do niego przyzwyczajał, jednak wrażenie nie jest zbyt dobre. Mimo to dużo nadrobiła miła pani za kontuarem. Dogadałyśmy się co do opakowania herbaty w tekturę, zamiast szklanki, pomogła wybrać mi odpowiedni rodzaj herbaty na jesień, do tego dała możliwość korzystania z dobrodziejstw Grycana bez ograniczeń (miód i cukier dla wszystkich!) i z uśmiechem na twarzy skasowała 9,90.
Smak herbaty całkiem zadowalający na tyle, na ile lubię herbatę z miodem (szkoda, że nie ma już herbaty z konfiturą, jak rok temu) i umilający mój wieczorny spacer z mężem. Delikatnie gorzka na początku i bardzo słodka na końcu (nieubłagana grawitacja). Całkiem dobry wybór na Wrzeszcz.
niedziela, 4 listopada 2012
Cico. Come in & Chill Out
Herbata jest o tyle niesamowita, że pierwszy raz w życiu przyszło mi pić herbatę ze świeżym jabłkiem w środku. Do tego jabłko jest kruche i generalnie przepyszne (mowa o Apple Tea, za jedyne 10 złotych). Maksymalnie rozgrzewa, a do tego każdorazowo zaskakuje mnie to jabłuszko w środku.
Herbatkę można też zabrać na wynos. Pytałam. A właściwie dzwoniłam. I powiem Wam jeszcze, na zakończenie, że doszłam do wniosku, że jestem chyba jedyną osobą, która dzwoni do lokali właśnie w takich sprawach.
Pozdrawiam i, jak to zwykle bywa z dobrymi lokalami, widzimy się w Cico.
sobota, 3 listopada 2012
BioWay
Z poważaniem,
Marta
piątek, 2 listopada 2012
Pizzeria Margherita
Wystrój jest bardzo drewniany, powiedziałabym nawet, ze odrobinę eklektyczny. Widocznie właściciel nie mógł zdecydować się na konkretny styl i pomieszał góralskie klimaty, z włoskimi i odrobinkę PRL-owskimi. Rezultat całkiem interesujący, przytulny, z ogromnym piecem i wykończony wrzosami. Sądząc po gościach jest to miejsce, w którym lokalni mieszkańcy wpadają na obiady. Rodzinnie i przyjemnie bez przesadnego i wymuszonego designu.
Smak? Bardzo dobre ciasto. Tradycyjny smak pomidorowego sosu. Przyjemne uczucie rozkruszającej się pizzy w ustach. Całkiem miłe doświadczenie. Jak skwitował to on: "ok", czyli polecamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)