Śniadanie w niedziele też może być wyjątkowe. Dlatego tym razem wybraliśmy naleśniki. Naleśnikowo to niewielka restauracyjka na ulicy Ogarnej i właśnie na nią padło.
Już z zewnątrz zapowiada się, że środek będzie co najmniej uroczy. Pastelowe kolory z przeważającym różem, delikatne obłe kształty. Takie słodziutkie, polukrowane, a jednocześnie wyważone miejsce. Nie ma się poczucia zrobienia czegoś na siłę, co zawsze jest cenne. No a przede wszystkim okazało się, że trafiliśmy na promocyjne godziny. Codziennie od 10.00 do 12.00 możecie tam zjeść słodkiego naleśnika i wypić herbatę lub kawę za 10 złotych. Całkiem smakowicie.
Najbardziej urzekło mnie podanie sztućców, które były zapakowane w podłużną białą tekturę, z której oprócz nich wystawała różowa, złożona w prostokąt, serwetka. Aż żal było wycierać umorusane buzie.
Jeśli jeszcze pozwolicie mi pomarudzić to do wszystkiego dodałabym bardziej uśmiechnięte, lub po prostu uśmiechnięte, kelnerki. Bo chociaż obsługa była bez zarzutu, to jednak do takiego wystroju i fartuszka w jabłuszka uśmiech pasuje idealnie.
Tak czy inaczej ciekawe miejsce, godne polecenia, nawet mimo tego, że niemożliwe jest usunięcie rodzynek z dania. na pewno pojawimy się tam znowu. On i ona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz