Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2013

Subway

Sopot ma w sobie tak niesamowitą przytulność. Wszystko jest blisko, wszystko jest jakoś tak bezpieczne, wszystko jest pełne świateł, ludzi i małych domków. Jedyne, co przeraża, to ciemna tafla morza, oświetlana światłami Grand Hotelu. Dlatego nocne spacery po molo mogą przysporzyć gęsiej skórki, a nocne spacery po Monte Cassino mogą ją szybko odgonić. Idealny duet. Dlatego właśnie lubię tam być. Po prostu lubię tam być. 
I właśnie ten przyjazny Sopot postanowił nas ugościć w momencie kulinarnej potrzeby. Chcieliśmy zjeść szybko, stosunkowo niedrogo i sycąco. Poszliśmy na łatwiznę i uznaliśmy, że idealny będzie Subway. Musicie wybaczyć nam tę "sieciówkowość", ale do Subwaya mam słabość. Lubię w nim tę odrobinę losowości, która uzależniona jest od tego, kto robi ci kanapkę i ile ludzi stoi w kolejce. To właśnie buduje jakość poszczególnych subodalni. 
Sopocki Subway ma uroczą antresolę, niewielką, ale całkiem przytulną, jak wieża z oknem na świat. Widzisz, a nie jesteś widzianym. Ludzie to lubią. Poza tym wiele się nie różni od innych. Oczywiście nie podlega tej zasadzie obsługa i muszę powiedzieć, że właśnie tutaj dostaliśmy najładniej i najstaranniej zrobioną kanapkę. Z dbałością o szczegóły, obfitość i ogólną estetykę. Dodatkowo zaserwowana z pytaniem czy może być i czy wszystko jest jak trzeba. Duże WOW i duży szok. Aż musiałam powiedzieć pani, że jesteśmy na prawdę zadowoleni (warto zaznaczać to w sprzyjających okolicznościach). Okazało się, że pracuje tam od niedawna. Mam nadzieję, że rutyna i szkolenie nie osłabią jej nastawienia i naturalnego profesjonalizmu. Wielki i zdecydowany plus. Wrócimy. 




sobota, 1 września 2012

Fabryka Frytek

Jesteśmy znowu w Warszawie! I nadarzyła się okazja, aby przedstawić Wam lokal, w którym zjedliśmy kolację. Kolacja! Rzadko nam to się zdarza. Oczywiście ta dzisiejsza nie była wykwintna, ale sprawiła mi wiele radości. A pisząc wiele, myślę ogromnie dużo! Otóż natrafiliśmy na lokal (fast food?), gdzie serwowane są praktycznie tylko frytki! Raj na ziemi dla mnie. Menu składa się z różnych rodzajów frytek. I tak sa: belgijskie, zwykłe proste, łódeczki, kręcone, wesołe buźka, ćwiartki ziemniaków. Do tego milion sosów do wyboru, eleganckie wykałaczki i trzy rozmiary (chyba trzy...), czyli małe, średnie i XXL. I średnie to na prawdę średnie (400 gram), a XXL to na prawdę XXL (600 gram, ponad pół kilo ziemniaka!). Cenowo kolejno: 6, 9 i 12 (13?) złotych. I chociaż sam lokal nie sprzyja długim posiedzeniom, raczej coś na zasadzie: wybierz, zapłać, poczekaj 10 minut, weź, osól i wyjdź, to jednak warto, bo... jest to loka pełen frytek!
Obsługa standardowa: "dobry wieczór", "co podać", "proszę", "do widzenia". Także wszystko na miejscu, sami widzicie.
 Lokal pełen frytek...wciąż nie mogę uwierzyć!