Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coffee Heaven. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coffee Heaven. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2013

Coffee Heaven

O Coffee Heaven, które odwiedzam stosunkowo często (poza kilkoma ostatnimi miesiącami, gdyż w przypadku mrożonej smakowej kawy bezkofeinowej raczej nie są moimi faworytami, głównie przez wzgląd na fakt, że wersja ze sticky toffee nie jest dostępna w takiej postaci) możecie sobie poczytać tutaj. Ten post, chociaż również poopowiada odrobinkę o kawiarni, to skupi się przede wszystkim na jej zdecydowanie bardziej kalorycznej stronie, czyli ciastach. 
Pora podwieczorku złapała nas na ul. Długiej, a że oboje mieliśmy ochotę na coś konkretnego (w wersji czekoladowej), to obojętnie przeszliśmy obok miejsc, które proponowały ciasta pełne kremów i pianek i poszliśmy tam, gdzie z czekoladą się nie patyczkują, czyli do Coffee Heaven. Dużej kolejki nie było, pani za kontuarem względnie uśmiechnięta, sprawna i konkretna. Zamówienie złożone, zapłacone i wyczekane (około 3/4 minuty). Dwa bloki czekoladowe, dwa shortbready czekoladowe i jedno ciasto caramel brownie, czyli w sumie około 50 zł. Wszystko po to, aby sumiennie i rzetelnie wykonać czekoladowy test (jak ja się dla Was poświęcam :P)


Oto wyniki:
  • ciacho w pomarańczowym kółku to Caramel Brownie (ok. 15 zł) i jest zdecydowanie najsłodsze z całego tria. Trzeba mu też jednak oddać to, że jest również i najsmaczniejsze. Orzechy dodają odrobinę soli, co w przypadku słodyczy jest fantastycznym połączeniem. Nie ma tam zbędnego kremu i wszelkiej masowości ciastecznej. Twarde, pyszne, chrupiące warstwy oraz spore wyzwanie dla jednej osoby.
  • ciacho w niebieskim kółku do blok czekoladowy (ok. 7 zł) i drugie miejsce w czekoladowym teście. Mniej słodkie od poprzednika, jeszcze bardziej chrupiące, do tego z małą porcją rodzynek (mogłoby ich nie być, ale jak już są to trudno). Jedna osoba spokojnie może mu podołać... a nawet skusić się na kolejny kawałek :)
  • ciacho w czerwonym kółku to shortbread karmelowo-czekoladowy. Składa się z trzech warstw. Dwie pierwsze, czyli czekolada i karmel są wyśmienite i pełne smaku, niestety trzeciej warstwy, czyli kruchego ciasta, jest procentowo zbyt dużo do całości, przez co gubi się smak poprzednich. Chociaż dzięki temu ciasto jest najmniej słodkie z tria, więc idealne dla tych, którzy zamówili już i skonsumowali dwa pierwsze ciacha.
Myślę, że następnym razem do kawki wybiorę ciacho numer dwa, chyba, że znowu do kawiarni zabierze mnie mąż, a wtedy kto wie :) 
Smacznego!

piątek, 7 września 2012

Coffee Heaven

O wizycie w Coffee Heaven już Wam pisałam. Teraz chciałabym tylko pochwalić konkretny produkt, który bardzo poprawił mi humor. Za 12,90 zamówiłam na wynos gorącą czekoladę. Przygotowana została w kilka sekund, niestety zapomniałam poprosić o nienakładanie bitej śmietany, więc musiałam zająć się tym sama, ale i tak czekolada była absolutnie pyszna. Tę konkretną zamówiłam w kawiarni znajdującej się w Madisonie. Co jest dodatkowym atutem, bo stamtąd jest bardzo blisko do moich ulubionych miejsc. A sami dobrze wiecie, że wszystko smakuje lepiej, gdy otaczają cię piękne widoki! Polecam serdecznie. Mogę też polecić gorąco, ale tak na pewno się Wam zrobi, gdy ją wypijecie.



czwartek, 24 maja 2012

Coffee Heaven

Dzisiejszy dzień to dzień zakupowy. Szybka przebieżka po centrum handlowym i tak samo szybka kawa. Gdy nie ma czasu na powolne smakowanie kawy, potrzebna jest szybka dawka dobrego smaku. Kroki swoje skierowałam do kawiarni, która nie raz już napełniała mnie zimną kawą. Coffee Heaven odpowiada mi jako dostawca mrożonej kawy, a jemu odpowiada jako dostawca latte. Mojej mamie zwykle dostarcza cappuccino. Cała kawiarnia ma zresztą dosyć kawowy wystrój (kolor ścian, kolor kubków, kolor wszystkiego) i gdziekolwiek do niej nie zaglądnę (kawiarnia ta jest oczywiście sieciówką) to raczy mnie tak samo dobrym produktem. Oczywiście mam świadomość, że moja Sticky Toffee za ok. 16 złotych to pełen kalorii demon otyłości, ale nie piję go aż tak często, żeby zacząć się obawiać, a dodatkowo traktuję to bardziej jako deser (zarówno przez cenę, jak i kalorie), więc zastępuje mi on ciacho, loda, lub batona. On nie ma takich problemów, bo łasuchem nigdy nie był, nawet zwykłą kawę pije gorzką.
Także wracając do dzisiaj, wszystko chciałam na szybko. Dlatego lekko się obawiałam wchodząc do Coffee Heaven, bo tam zwykle jest długaśna kolejka i na zamówioną kawę czeka się nawet około 10 minut. Zresztą wchodząc tam myślałam sobie, że właśnie to Wam napiszę. A dzisiaj okazało się, że kawę dostałam szybciej, niż zajęło mi jej zamawianie. Zdecydowanie zaliczam to na plus!
A obsługa?
Jak to bywa z fast foodami, lub jak kto woli, fast kawami, nie przywiązuję zbyt dużej wagi do sposobu, w jaki jestem obsługiwana. Wynika to przede wszystkim z tego, że nie ma za dużo okazji do interakcji. "Dzień dobry", "poproszę to i to", "poproszę tyle i tyle", "proszę", "dziękuję". Wszystko poprawnie i bez zarzutu. A moją kawę wypijam sobie idąc gdańskimi uliczkami. Lepszej scenerii nie wynajdziesz!
Ah i jeszcze, żeby pozachwycać się Coffee Heaven dodam, że mają oni najlepszy samoobsługowy kącik ulepszania kawy. Wszystko co chcesz, ile chcesz, jak chcesz i do tego z dużą dozą prywatności, a nie na szybko przy kasie. Sami zobaczcie, pierwsza fotka to właśnie to extradodatkowe cudo.